Sezon grzewczy ruszył i w popielniku kotła czy kominka znowu przybywa szarego proszku? Nie wyrzucaj go do śmietnika. Czysty popiół z drewna lub pelletu sypię jesienią na puste grządki, 30–50 g na metr kwadratowy. Omijam tylko tuje, borówki, rododendrony i hortensje, a popiół z węgla w ogóle nie trafia do ogrodu.
Który popiół z kotła i kominka nadaje się do ogrodu?
Zanim cokolwiek wyniesiesz z kotłowni, przypomnij sobie, co w niej spłonęło. Do ogrodu nadaje się wyłącznie popiół z drewna liściastego lub iglastego, z brykietu drzewnego i z pelletu. Drewno musi być czyste: bez impregnatu, farby i lakieru.
Popiół z węgla kamiennego odpada w całości. Tak samo popiół po płytach meblowych MDF, plastiku czy śmieciach. Zawiera metale ciężkie i związki chemiczne, które szkodzą glebie i zdrowiu.
Jeśli w jednym kotle palisz raz drewnem, raz węglem, zbieraj popiół osobno albo oddaj całość do odpadów. Mieszanki nie da się już rozdzielić.
30–50 g na metr i tylko na puste grządki
Popiół drzewny to w praktyce darmowy nawóz wapniowo-potasowy. Wapń stanowi w nim 30–35 proc., potas 6–10 proc., fosfor 2–4 proc. Do tego dochodzą magnez i mikroelementy. Azotu nie ma wcale, bo ulatnia się podczas spalania.
Najważniejszy jest jednak odczyn. Popiół ma pH 10–13, więc mocno odkwasza ziemię i poprawia jej strukturę. To jego największa zaleta i zarazem powód, dla którego części roślin szkodzi.
Dawka, której się trzymam, to 30–50 g na metr kwadratowy. To naprawdę niewiele, więc nie wysypuj całego wiadra na jedną grządkę. Z nadmiarem popiołu łatwo przesadzić z odczynem.
Najlepszy termin to jesień albo wczesna wiosna, kiedy grządki stoją puste. Rozsypany popiół od razu mieszam z wierzchnią warstwą ziemi na głębokość 10–15 cm.
Wybieram dzień bez wiatru, bo drobny pył lata wszędzie. Zakładam rękawice i maskę ochronną, żeby nie wdychać pyłu i nie mieć go na dłoniach.
Pod co sypać popiół, a pod co nigdy?
Popiół lubią rośliny, którym odpowiada gleba obojętna lub zasadowa:
- warzywa: pomidory, ogórki, cukinie, papryka, kapusta, kalafiory, brokuły, buraki, cebula i czosnek,
- owocowe: maliny, porzeczki, winorośl, jabłonie, grusze i śliwy,
- ozdobne: lawenda, bukszpany, powojniki, róże, piwonie, lilaki i pelargonie,
- trawnik: popiół hamuje mech i pomaga trawie się krzewić.
Pomidory zyskują podwójnie: potas chroni je przed chorobami, a wapń przed suchą zgnilizną wierzchołkową owoców.
Pod rośliny kwasolubne nie sypię popiołu nigdy. Wyższe pH przy korzeniach blokuje im pobieranie żelaza, liście żółkną z powodu chlorozy, a pędy zamierają. Na liście zakazanej są:
- tuje, świerki i sosny,
- borówki amerykańskie, jagody kamczackie i żurawina,
- rododendrony, azalie i wrzosy,
- hortensje, zwłaszcza odmiany o niebieskich kwiatach.
Typowy błąd: popiół razem z obornikiem
Jesienią na grządki często trafia też obornik. Jeśli wysypiesz go razem z popiołem, dojdzie do reakcji i część azotu ucieknie w postaci amoniaku. Tak samo działa połączenie popiołu z gnojówką z pokrzyw, mocznikiem i siarczanem amonu.
Dlatego między popiołem a nawozem azotowym zostawiam co najmniej 4 tygodnie odstępu. Najpierw jeden zabieg, potem cierpliwość, dopiero później drugi.
Nadmiar ląduje w kompostowniku
Gdy grządki dostały już swoją dawkę, resztę popiołu dosypuję do kompostu. Wzbogaca go w minerały i tłumi nieprzyjemny zapach, zwłaszcza gdy w pryzmie jest dużo skoszonej trawy.
Granica to 3–5 proc. objętości kompostu. Sypię cienką warstwę i przykrywam ją grubszą warstwą odpadków. Wiadro wysypane naraz podbiłoby pH, zahamowało pracę mikroorganizmów i wypędziło azot.