Sezon grzewczy rusza, a w sieci znowu krąży rada, żeby wrzucić do pieca suche obierki z ziemniaków i mieć komin z głowy. Nie masz go z głowy. Przy węglu, drewnie czy pellecie przewód dymowy trzeba wyczyścić mechanicznie co najmniej 4 razy w roku, a obierki, sól i soda mogą to najwyżej uzupełnić.
Ile razy w roku musi przyjść kominiarz?
Przepisy nie zostawiają tu miejsca na domowe sposoby. Minimalny kalendarz zależy od tego, czym palisz:
- Piec na paliwo stałe (węgiel, drewno, pellet): mechaniczne czyszczenie przewodów dymowych co najmniej 4 razy w roku, czyli raz na kwartał w trakcie sezonu.
- Piec gazowy lub olejowy: czyszczenie przewodów spalinowych minimum 2 razy w roku.
- Przewody wentylacyjne: kontrola co najmniej raz w roku.
Skoro sezon właśnie się zaczyna, to dobry moment, żeby umówić pierwsze czyszczenie, zanim w piecu zacznie się palić codziennie. Po corocznym przeglądzie mistrz kominiarski wystawia e-protokół w rządowym systemie CEEB. Papierowy świstek nie ma już mocy prawnej, więc warto sprawdzić, czy wpis rzeczywiście się pojawił, bo to on potwierdza, że przegląd się odbył.
Sadza w kominie to nie tylko brud
Osad z sadzy i smoły, tak zwana sadza szklista, zwęża przewód i osłabia ciąg. Dym zaczyna się cofać, a razem z nim do pokojów trafia tlenek węgla, którego nie widać i nie czuć.
Drugie zagrożenie to pożar komina. Wystarczy iskra, żeby nagromadzona sadza się zapaliła, a w temperaturze powyżej 1000°C pękają nawet grube cegły. Szczotka zdziera ten osad ze ścianek. Żaden proszek ani worek obierek nie zrobi tego samego z warstwą, która narastała przez kilka sezonów.
Obierki, sól i soda jako dodatek do szczotki
Te patenty mają sens, ale tylko pomiędzy wizytami kominiarza. Działają profilaktycznie, czyli utrudniają odkładanie się nowej sadzy.
- Sól kamienna lub soda oczyszczona. Garść na żar raz w tygodniu. Związki sodu uwalniane w wysokiej temperaturze sprawiają, że świeża sadza gorzej trzyma się gładkich ścianek wkładu. Starej, grubej warstwy smoły nie ruszą.
- Suche obierki z ziemniaków. 1–2 kg wrzucone na grubą warstwę żaru w mocno rozgrzanym palenisku. Skrobia z obierek unosi się ze spalinami, osusza lepki osad, a ten kruszeje i może osypać się na dno przewodu. Warunek jest jeden: skórki muszą być wysuszone na wiór, na przykład na kaloryferze albo w kotłowni. Wilgotne dadzą więcej pary i tylko pogorszą sprawę.
- Gotowe proszki i saszetki katalityczne. Kosztują kilkanaście złotych za opakowanie. Sole mineralne w składzie obniżają temperaturę zapłonu sadzy, dzięki czemu dopala się ona w kontrolowany sposób.
Ostrożnie z osiką. Szczapy osiki czy wierzby palą się wysokim, jasnym płomieniem, a gorące spaliny potrafią wypalić luźny osad. Jeśli jednak w kominie zalega gruba warstwa sadzy szklistej, nagły skok temperatury może wywołać jej zapłon i pożar komina. Osikę można dokładać tylko wtedy, gdy przewód jest regularnie czyszczony i sprawdzany.
Sam trzymam się prostej zasady: domowy sposób w tygodniu, szczotka raz na kwartał. Obierki nie są pretekstem, żeby przesunąć termin kominiarza.
Naftalina i mąka ziemniaczana nigdy nie trafiają do ognia
Mąka ziemniaczana w proszku to nie to samo co suszone obierki. Rozpylona w komorze pieca tworzy mieszankę wybuchową, która może eksplodować natychmiast i wyrwać drzwiczki kotła.
Naftalina, czyli kulki na mole, to toksyczny i palny związek chemiczny. Przy spalaniu wydziela rakotwórcze, trujące opary, które przez nieszczelności albo przy cofce dymu mogą trafić do domu i zabić domowników. Jej gwałtowne parowanie w komorze spalania grozi też wybuchem. Jeśli taka porada stoi w starym zeszycie, po prostu ją skreśl.