Kupiłeś buk, bo „buk nie brudzi komina”, a po kilku wieczorach szyba w kominku jest czarna? Gatunek nie ma tu wiele do rzeczy. Sadzę i smołę robi woda w polanach. Sucha sosna, spalana z dobrym dopływem powietrza, zabrudzi przewód mniej niż mokry buk.
Buk i dąb grzeją dłużej, ale komina nie czyszczą
Dąb, buk i grab mają opinię najlepszego opału z jednego powodu: są gęste. W tej samej objętości polan mieści się więcej drewna, a więc i więcej energii niż w lekkiej topoli. W praktyce rzadziej dokładasz do paleniska, a zapas zajmuje mniej miejsca.
Na tym ich przewaga się kończy. Gęstość nie ma nic wspólnego z tym, ile sadzy zostanie w przewodzie. Lasy Państwowe zwracają uwagę, że źle wysuszone drewno sprzyja odkładaniu się smoły bez względu na to, czy to buk, dąb, olcha czy sosna. Twarde gatunki do tego wolno schną: dąb, buk i grab często potrzebują około 18–24 miesięcy sezonowania, a lżejsze drewno bywa gotowe szybciej.
Sam dałem się kiedyś złapać na hasło „drewno kominkowe” w ogłoszeniu. Dziś przy zamawianiu opału pytam przede wszystkim o to, jak długo drewno leżało i gdzie było składowane. Sama nazwa nie mówi, czy polana nadają się do spalenia tego samego wieczoru.
Co naprawdę zostawia sadzę w przewodzie?
Za czarną szybą i lepkim osadem w kominie stoją zwykle trzy rzeczy, często występujące naraz:
- Woda w polanach. Wilgotne drewno najpierw musi w palenisku odparować wodę. Część energii idzie na to zamiast na grzanie, a ogień pracuje w zbyt niskiej temperaturze. Wtedy sadza i substancje smoliste łatwo osiadają na szybie i ściankach przewodu.
- Za duży załadunek. Komora upchana polanami po same drzwiczki nie pali się czyściej, tylko dymi.
- Przydławione powietrze. Mocne przymknięcie dopływu, żeby porcja drewna starczyła na dłużej, to prosta droga do dymu i osadów.
Dlatego sucha sosna w niedużej porcji, spalana z otwartym dopływem powietrza, sprawi mniej kłopotu niż mokry buk dorzucany do pełna przy zdławionym palenisku. Gatunek schodzi tu na dalszy plan.
Sosna i świerk w kominku: kiedy mają sens
Drewno iglaste nie oznacza automatycznie zasmolonego komina. Sosna i świerk łatwo się rozpalają, ale szybciej się spalają i potrafią mocniej strzelać. O tym, czy możesz nimi palić w swoim wkładzie, decyduje instrukcja producenta, a obok niej wilgotność i wielkość porcji. Suche iglaste szczapy świetnie sprawdzają się jako rozpałka.
Podobnie jest z topolą czy osiką. Szybciej się zużywają, więc na podobną ilość ciepła trzeba ich więcej, ale suche drobne szczapy ułatwiają rozpalanie. Jedno trzeba sobie jednak wybić z głowy: osika nie czyści komina. Żaden gatunek nie usunie osadów, a próba ich celowego wypalenia może skończyć się pożarem sadzy i uszkodzeniem przewodu.
Czarna szyba mimo suchego drewna
Brudny komin i zniszczony komin to dwie różne sprawy. Osady zwężają przewód i zwiększają ryzyko pożaru sadzy. Para wodna skraplająca się razem ze składnikami spalin tworzy kondensat, który potrafi uszkodzić materiały nieprzystosowane do takiej pracy. Liczy się więc też dobór komina, jego stan i temperatura spalin.
Jeśli szyba czernieje, choć opał jest suchy, sprawdź dopływ powietrza, ciąg kominowy i działanie kurtyny powietrznej zgodnie z instrukcją urządzenia. Coraz mocniejszy ogień tego problemu nie rozwiąże.
Suchość drewna sprawdzisz w kilka sekund: przyłóż wilgotnościomierz do świeżo rozłupanej powierzchni w środku polana, bo dopiero tam widać, czy ma poniżej 20 proc. wilgotności, a kora i spękane końce potrafią zmylić.