Masz ustawione 19°C w każdym pokoju, a w salonie i tak sięgasz po koc? To znak, że jedna temperatura na całe mieszkanie nie działa. Salon potrzebuje około 20°C, sypialnia 16–18°C, łazienka około 22°C, a w przedpokoju wystarczy około 17°C.
Ile stopni w którym pomieszczeniu
Zamiast jednej liczby dla całego mieszkania dopasuj temperaturę do tego, co robisz w danym pokoju. Od tej rozpiski warto zacząć:
- Salon i pokój dzienny: około 20°C. Tu spędzasz najwięcej czasu, często siedząc bez ruchu przy komputerze, książce albo serialu. Właśnie wtedy jeden stopień mniej czuć najbardziej.
- Sypialnia: 16–18°C. W chłodniejszym pokoju łatwiej zasnąć i spokojnie przespać noc.
- Łazienka: około 22°C. Po prysznicu wychodzisz mokry, więc tutaj wyższa temperatura ma sens.
- Przedpokój i korytarz: około 17°C. Przez te miejsca tylko przechodzisz, więc nie trzeba ich grzać jak salonu.
Skąd w ogóle wzięło się 19°C wszędzie? Nick Barber, który zajmuje się zarządzaniem energią, nazywa tę liczbę kompromisem ekonomicznym, a nie przepisem na komfort. Pomagała ograniczać rachunki, ale nie dbała o ludzi, którzy wieczorem siedzą w salonie.
Traktuj te wartości jako punkt wyjścia. Brad Roberson, specjalista od systemów grzewczych, przypomina, że odczucie ciepła zależy też od wilgotności i ruchu powietrza, od tego, czy się ruszasz, oraz od ubrania. Dlatego dwie osoby w tym samym pokoju potrafią się spierać o termostat.
Jak przełożyć rozpiskę na głowice przy grzejnikach
Głowica termostatyczna nie pokazuje stopni, tylko cyfry na skali. Sam ustawiałem to u siebie metodą prób i bez termometru pokojowego byłoby to zwykłe zgadywanie. Tak to robię:
- W każdym pokoju ustaw głowicę na inną pozycję: najwyżej w łazience, niżej w salonie, a najniżej w sypialni i przedpokoju.
- Połóż termometr z dala od grzejnika i okna, najlepiej tam, gdzie siedzisz albo śpisz.
- Odczekaj, aż temperatura w pokoju się ustabilizuje, i porównaj wynik z rozpiską.
- Koryguj o jedną kreskę na skali, a nie od razu o kilka. Przy dużych skokach trudno trafić w docelową wartość.
Pilnuj też, żeby głowicy nie zasłaniała gruba zasłona ani kanapa. Czujnik mierzy powietrze tuż przy sobie, więc zamknięty w takiej kieszeni ciepła przykręci grzejnik, zanim pokój się nagrzeje. Drzwi do sypialni warto zamykać, bo inaczej ciepło z salonu i łazienki ucieka tam, gdzie ma być chłodniej.
Termostat programowalny zrobi resztę
Jeśli całym ogrzewaniem steruje jeden termostat pokojowy, wybierz model programowalny. Ustawiasz w nim różne temperatury na różne pory dnia: niższą, gdy domownicy są w pracy i szkole, i wyższą chwilę przed ich powrotem. Nikt nie wraca do zimnego mieszkania, a ogrzewanie nie pracuje na pełnych obrotach dla pustych pokoi.
Podkręcanie temperatury w całym domu na wszelki wypadek to najprostszy sposób, żeby przepłacić. Lepiej dać więcej ciepła tam, gdzie się siedzi, a mniej tam, gdzie się tylko bywa.
Dlaczego nie warto zakręcać grzejnika do zera?
To typowy błąd przy oszczędzaniu: sypialnię albo rzadko używany pokój wychładza się do oporu. Kłopot w tym, że zimne ściany w połączeniu z wilgotnym powietrzem sprzyjają skraplaniu się pary wodnej. Tam, gdzie regularnie osiada wilgoć, z czasem pojawia się pleśń, często w narożnikach i za meblami przy ścianach zewnętrznych.
Dlatego chłodniej nie znaczy lodowato. Trzymaj sypialnię w zakresie 16–18°C, nie niżej, i regularnie wietrz mieszkanie. Przyda się też higrometr, bo podwyższona wilgotność w mieszkaniu zdradza problem wcześniej niż ciemne plamy na ścianie.