Kaloryfer pracuje, pod sufitem jest ciepło, a przy podłodze marzną ci stopy? Zanim mocniej odkręcisz głowicę, zawieś nad grzejnikiem półkę z litego drewna albo metalu, 10–15 cm nad nim i mniej więcej jego szerokości. Ciepłe powietrze odbije się od niej i pójdzie w głąb pokoju.
Dlaczego ciepło zbiera się pod sufitem?
Powietrze ogrzane przez kaloryfer idzie prosto w górę. Sunie wzdłuż ściany pod sufit i dopiero stamtąd powoli rozchodzi się po pokoju. Zanim zejdzie na wysokość kanapy czy biurka, mija sporo czasu, a ty siedzisz w chłodzie i kręcisz termostatem.
Jeszcze gorzej jest, gdy grzejnik stoi przy oknie z długimi zasłonami. Ciepło zostaje wtedy między tkaniną a szybą, zamiast trafić do pokoju. Kiedyś problem rozwiązywał szeroki parapet nad kaloryferem. W nowszych budynkach parapetu często nie ma albo grzejnik wisi na zupełnie innej ścianie, więc nic nie zawraca strumienia ciepłego powietrza.
Półka przejmuje rolę takiego parapetu. Działa jak daszek: przechwytuje unoszące się powietrze i kieruje je do środka pomieszczenia. Pokój nagrzewa się równiej, a różnicę w komforcie czuć już po kilku minutach od włączenia ogrzewania.
Jak zawiesić półkę, żeby nie dusiła grzejnika
Sama półka to prosta sprawa, ale od kilku szczegółów zależy, czy pomoże, czy zaszkodzi.
- Odstęp 10–15 cm. Tyle wolnej przestrzeni zostaw między górną krawędzią kaloryfera a spodem półki. Taka szczelina wystarcza, żeby powietrze swobodnie wychodziło spod deski i rozchodziło się po pokoju.
- Szerokość jak grzejnik. Półka powinna mieć mniej więcej taką długość jak kaloryfer albo być od niego nieco dłuższa. Krótsza przepuści część ciepła bokiem, prosto pod sufit.
- Lite drewno albo metal. Nie każdy materiał znosi stałe ciepło, niektóre pod jego wpływem się odkształcają. Dlatego wybierz deskę z litego drewna albo metalową półkę.
- Głowica termostatyczna na wierzchu. Półka nie może jej zasłaniać. Przykryta głowica przestaje prawidłowo regulować temperaturę, a wtedy cały trik traci sens.
Czego nie stawiać na półce i dlaczego nie wolno zabudować grzejnika
Jedna pozioma półka pomaga, ale pełna zabudowa kaloryfera działa odwrotnie. Nieraz widziałem grzejniki schowane w szafkach albo za ozdobnymi maskownicami ze wszystkich stron. Ciepłe powietrze nie ma wtedy którędy wyjść i pokój grzeje się gorzej niż bez żadnej półki. Zostaw wolne miejsce po bokach kaloryfera.
Ta sama zasada dotyczy dużych mebli dosuniętych do grzejnika i prania wieszanego na nim do wyschnięcia. Jedno i drugie blokuje przepływ ciepła, więc pomieszczenie jest chłodniejsze albo zużywasz więcej energii, żeby je ogrzać.
Na samej półce nie trzymaj wszystkiego, co wpadnie w ręce. Odpadają:
- dekoracje z papieru i tkanin, bo są łatwopalne,
- sprzęt elektroniczny, który od ciepła może się zepsuć,
- wszystko, co zwisa z półki i przykrywa głowicę termostatyczną.
Czy półka obniży rachunek za ogrzewanie?
Nie spodziewaj się cudów. Półka nie zmniejsza zapotrzebowania domu na ciepło, więc sama z siebie nie obetnie mocno rachunku. Jej zadanie jest inne: rozprowadzić to ciepło, które już wytwarza kaloryfer, tam, gdzie siedzisz.
Oszczędność może pojawić się z czasem, jako efekt uboczny. Skoro pokój szybciej i równiej się nagrzewa, rzadziej sięgasz do głowicy, żeby ją podkręcić. Przy kilku grzejnikach w mieszkaniu koszt kilku półek jest niewielki, a komfort przy podłodze poprawia się od razu.