Dzwonisz do składu, słyszysz „buk po 450 zł za metr” i już liczysz, ile zaoszczędzisz. Zanim zapłacisz, dopytaj, o jaki metr chodzi. Metr wsypany luzem do przyczepy to tylko 0,4–0,5 m³ litego drewna, a ułożony w stos ok. 0,65–0,75 m³. Za podobną kwotę możesz dostać nawet o połowę mniej opału niż za metr sześcienny w nadleśnictwie.
Trzy różne „metry” w jednym cenniku
Lasy Państwowe podają ceny w metrach sześciennych. To czysta objętość drewna, bez szczelin między kawałkami. Gdyby dało się skleić polana w jeden lity klocek, miałby wymiary 1 × 1 × 1 m.
Składy opału i markety budowlane często liczą inaczej. Podają cenę za metr przestrzenny, metr nasypowy albo za paletę. Różnica tkwi w powietrzu między polanami, za które też płacisz.
- Metr sześcienny (m³) to samo drewno lite. Tak sprzedają nadleśnictwa.
- Metr przestrzenny (mp) to polana ułożone w stos 1 × 1 × 1 m razem z przerwami. W środku jest ok. 0,65–0,75 m³ drewna.
- Metr nasypowy (mnp) to polana wrzucone luzem do skrzyni lub przyczepy o pojemności 1 m³. Drewna litego jest w nim ok. 0,4–0,5 m³.
Patrząc od drugiej strony, jeden metr sześcienny to mniej więcej 1,4–1,6 metra przestrzennego albo 2–2,5 metra nasypowego. Dokładny wynik zależy od polan. Krótkie, równo połupane szczapy leżą ciaśniej niż krzywe wałki, więc w stosie zostaje mniej pustych miejsc.
Jak przeliczyć cenę ze składu na metr sześcienny?
Wystarczy podzielić cenę przez ilość litego drewna w danej jednostce. Weźmy buk, który skład wystawia po 450 zł za metr przestrzenny. Dzielisz 450 zł przez 0,75 i przez 0,65. Wychodzi, że za metr sześcienny płacisz realnie ok. 600–690 zł.
Druga oferta brzmi lepiej: 400 zł za metr nasypowy. Po podzieleniu przez 0,5 i 0,4 okazuje się jednak, że metr drewna litego kosztuje tu 800–1000 zł. Najniższa liczba w ogłoszeniu oznacza w tym przypadku najdroższy opał.
Dla porównania, orientacyjne ceny buku i grabu kominkowego w składach to tej jesieni 450–650 zł za metr sześcienny. Dopiero gdy obie oferty są w tej samej jednostce, widać, która naprawdę jest tańsza.
O co zapytać sprzedawcę, zanim zapłacisz
- O jednostkę. Gdy słyszysz „za metr”, dopytaj, czy chodzi o metr sześcienny, przestrzenny czy nasypowy. Bez tej informacji cen nie da się uczciwie porównać.
- O zawartość palety. Przy cenie za paletę lub worek zapytaj, ile metrów przestrzennych albo sześciennych dostajesz. Wtedy przeliczysz ją tak samo jak resztę.
- O długość polan. Składy tną drewno najczęściej na 25–33 cm. Równe, połupane szczapy dają więcej drewna w stosie niż nieregularne kawałki.
- O wilgotność. Do kominka nadaje się drewno poniżej 20 proc. wilgotności, więc poproś o pomiar wilgotnościomierzem. Świeże drewno ma nawet 50–60 proc. wody i daje mniej więcej o połowę mniej ciepła, więc tani, mokry metr grzeje jak połowa metra.
Sam przy każdym zakupie od razu przeliczam ofertę na metry sześcienne. Chwila z kalkulatorem w telefonie daje więcej niż targowanie się o rabat.
Buk z nadleśnictwa jako tło do porównania
W nadleśnictwach metr sześcienny surowego buku i grabu kosztuje tej jesieni od 179,58 zł w Niedźwiadach, przez 233,70 zł w Sycowie i 239,85 zł w Lęborku, do 264,45 zł w Cybince i 270,60 zł w Sierakowie. Stawki ustala nadleśniczy, dlatego warto sprawdzić dwa lub trzy nadleśnictwa w okolicy.
To jednak cena wałków odbieranych z lasu własnym transportem. Żeby uczciwie porównać ją z ofertą składu, trzeba doliczyć usługi:
- transport z lasu, czyli 5–10 zł za kilometr,
- cięcie pilarką na odcinki, czyli 60–160 zł/m³,
- łupanie na szczapy, czyli 80–140 zł/m³,
- suszenie komorowe, jeśli nie chcesz czekać, czyli 70–90 zł/m³.
Bez suszenia komorowego trzeba uzbroić się w cierpliwość. Drewno sezonowane pod zadaszeniem, z dobrym przewiewem, schnie zwykle ok. dwóch lat, a twarde liściaste, jak dąb, bywa że dłużej. Buk kupiony w lesie tej jesieni trafi więc do kominka dopiero w sezonie 2028/2029. Kto chce palić jeszcze tej zimy, kupi drewno w składzie, a wtedy przeliczenie oferty na metry sześcienne jest tym ważniejsze.