Czarne kropki w narożniku sufitu albo przy ramie okna pojawiły się zaraz po tym, jak ruszyło grzanie? Zanim kupisz drogi preparat, sięgnij po zwykły ocet spirytusowy. Spryskuję nim plamy bez rozcieńczania, zostawiam na godzinę, a potem przecieram wilgotną szmatką i daję ścianie wyschnąć.
Narożniki, okna i ściany za szafą
Jesienią w mieszkaniu robi się ciepło, a za oknem zimno i wilgotno. Wtedy pleśń zaczyna zwykle w tych samych miejscach: w górnych narożnikach, gdzie ściana styka się z sufitem, oraz wokół okien i ościeżnic. Na ramach okiennych winna jest najczęściej para wodna, która skrapla się na zimnej powierzchni.
Trzecie typowe miejsce to mostki termiczne. Ściana jest tam chłodniejsza niż obok, więc wilgoć z powietrza osiada właśnie na niej. Odsuń też szafę albo komodę stojącą tuż przy ścianie. Za meblami dosuniętymi do muru wykwity potrafią rosnąć długo, zanim ktokolwiek je zauważy. Łazienkę, kuchnię i piwnicę sprawdzam w pierwszej kolejności.
Ocet spirytusowy krok po kroku
- Nie rozcieńczaj octu. Używam zwykłego octu spirytusowego prosto z butelki, przelanego do spryskiwacza.
- Spryskaj plamę i jej okolicę. Ściana ma być wyraźnie mokra, żeby ocet dotarł do całego nalotu.
- Odczekaj godzinę. To najważniejszy krok, bo ocet potrzebuje czasu kontaktu z grzybem. Szybkie psiknięcie i natychmiastowe wycieranie niewiele daje.
- Przetrzyj wilgotną szmatką. W ten sposób zbieram resztki nalotu i octu.
- Zostaw ścianę do wyschnięcia. Wilgotny tynk to dla pleśni zaproszenie do powrotu, więc w tym czasie wietrzę pokój.
Czy ocet zabija każdą pleśń?
Nie, i dobrze to wiedzieć przed pierwszym zabiegiem. Badanie opublikowane w czasopiśmie „International Journal of Environmental Research and Public Health” sprawdzało ocet zawierający 4–4,2 proc. kwasu octowego na dwóch grzybach obecnych w powietrzu wewnątrz budynków. Ocet ograniczył wzrost Penicillium chrysogenum, ale na Aspergillus fumigatus działał wyraźnie słabiej.
Gołym okiem nie odróżnisz jednego gatunku od drugiego, dlatego traktuję ocet jako pierwszy, tani krok. Jeśli po kilku zabiegach plama wraca w tym samym miejscu, przestaję psikać i szukam przyczyny wilgoci.
Amoniak, często polecany zamiast octu, nie ma potwierdzonej naukowo skuteczności i mocno drażni zapachem. Jeśli już go używasz, pamiętaj o jednym: nigdy nie łącz amoniaku z wybielaczem zawierającym chlor, bo w tej reakcji mogą powstać toksyczne opary.
Woda utleniona, gdy zapach octu przeszkadza
Kto źle znosi kwaśny zapach, może sięgnąć po wodę utlenioną, czyli roztwór nadtlenku wodoru. W aptece kupisz ją najczęściej w stężeniu 3 proc. Może działać przeciwgrzybiczo, choć efekt zależy od stężenia, czasu kontaktu i rodzaju grzyba.
Spryskuję nią zaatakowane miejsce, czekam 15 minut, a potem myję ścianę gąbką z detergentem i spłukuję czystą wodą. Woda utleniona rozjaśnia, dlatego najpierw robię próbę w mało widocznym miejscu, na przykład za drzwiami. Nie mieszam jej ani z octem, ani z amoniakiem.
Jak sprawić, żeby plamy nie wracały?
Ocet usuwa nalot, ale nie usuwa wilgoci, która go wywołała. Najczęściej winna jest źle działająca wentylacja, więc zacznij od sprawdzenia, czy kratki w łazience i kuchni w ogóle ciągną powietrze. Jeśli nie, trzeba poprawić ich działanie.
W sezonie jesienno-zimowym regularnie wietrzę mieszkanie, a gdy pranie schnie w pokoju, rozszczelniam okno. Przyczyną bywają też nieszczelne okna oraz przecieki rur i dachu. Wtedy żaden domowy roztwór nie pomoże na długo, dopóki źródło wody nie zostanie usunięte.