Mam w piwnicy kilka metrów drewna, które leży tam trzeci sezon. Długo byłem pewien, że im dłużej leży, tym lepiej się pali. Zanim w tym roku rozpaliłem, sprawdziłem jedno: wilgotność. Granica jest prosta, drewno musi mieć poniżej 20 proc. wody. Wyżej zarasta komin.
Mokre drewno zostawia w kominie sadzę, nie ciepło
Drewno z wodą w środku spala się powoli i w niskiej temperaturze. Efekt to więcej sadzy, więcej popiołu i zabrudzony przewód kominowy. Część energii zamiast grzać pokój idzie na odparowanie wody, więc polan schodzi więcej, a w salonie wciąż chłodno.
Do tego dochodzi zawartość żywicy. Żywica sprzyja gwałtownemu spalaniu i osadzaniu się sadzy, dlatego sosna i świerk nie są polecane do otwartych kominków. Najlepiej wypadają twarde gatunki liściaste: grab, buk, dąb i jesion. Grab ma wartość opałową około 2200 kWh/mp, buk, dąb i jesion około 2100 kWh/mp.
Próg 20 procent oddziela dobry opał od kłopotu
Świeżo ścięte drewno ma nawet 50–60 proc. wilgotności i do kominka zupełnie się nie nadaje. Pełną wydajność osiąga dopiero poniżej 20 proc., a za optymalny zakres uznaje się 15–20 proc.
Każdy procent powyżej 20 obniża efektywność energetyczną o około 1–2 proc. Przy wilgotności powyżej 25 proc. drewno może dawać nawet dwa razy mniej ciepła niż dobrze wysuszone. To różnica, którą widać i na rachunku za opał, i w kominie przy czyszczeniu.
Wilgotność sprawdzisz sam, zanim pierwsze polano trafi do wkładu
Najpewniejszy jest wilgotnościomierz do drewna. Rozłupuję jedno polano i przykładam elektrody do świeżo odsłoniętego środka, a nie do kory, bo z zewnątrz drewno zawsze wydaje się suchsze. Sprawdzam kilka polan z różnych miejsc stosu, szczególnie z dołu i od ściany.
Wynik poniżej 20 proc. oznacza, że można palić. Wyżej odkładam takie drewno na kolejny sezon w przewiewnym miejscu. Pomaga też wiedza o gatunku: brzoza, olcha i topola schną 1–1,5 roku, dąb, buk, grab i jesion potrzebują 2–3 lat, a iglaste około roku.
Trzeci rok w piwnicy to jeszcze nie problem, piąty już tak
Drewno nie zyskuje bez końca. Po osiągnięciu suchości warto je zużyć w ciągu 2–3 sezonów grzewczych. Eksperci zalecają spalić opał maksymalnie w ciągu 4 do 5 lat od ścięcia. Ponad 5-letnie polana robią się lekkie i wywietrzałe, palą się błyskawicznie i dają nawet o kilkadziesiąt procent mniej ciepła.
Piwnica ma jeszcze jedną pułapkę: słabą cyrkulację powietrza. W takich warunkach w drewnie rozwijają się pleśń, korniki i kołatki. Stare albo zbutwiałe polano poznasz bez przyrządów. Jest kruche, mięknie pod palcami i rozsypuje się przy rąbaniu. W ogniu mocno dymi, pachnie stęchlizną i szybko zamienia się w drobny, szary popiół zamiast trzymać żar.
Czego nie robię: nie dokładam mokrych polan, licząc, że wyschną od ognia w palenisku. Nie palę też drewnem spleśniałym ani próchniejącym. Takie polana odkładam na bok, a do kominka biorę tylko te, które przeszły pomiar.