Rano zerkasz na manometr przy kotle, a strzałka znów stoi poniżej 1 bara, choć kilka dni temu dolewałeś wody? Zanim odkręcisz zawór napełniający kolejny raz, sprawdzam zawsze trzy miejsca: wylot zaworu bezpieczeństwa, odpowietrzniki przy grzejnikach i naczynie przeponowe. Woda z instalacji musi gdzieś uciekać.
Jakie 3 miejsca sprawdzam, gdy ciśnienie w piecu ciągle spada?
Ciśnienie w zamkniętej instalacji samo nie znika. Jeśli spada regularnie, woda wypływa w jakimś punkcie albo instalacja nie radzi sobie z jej rozszerzaniem. Sprawdzam po kolei:
- Rura od zaworu bezpieczeństwa. Kocioł gazowy ma fabryczny zawór bezpieczeństwa, a jego wylot powinien być poprowadzony rurą wyrzutową do kratki albo odpływu. Kładę pod końcówką suchy ręcznik papierowy na całą dobę. Mokra plama albo biały osad przy wylocie oznacza, że zawór puszcza wodę.
- Odpowietrzniki i zawory przy grzejnikach. Automatyczne odpowietrzniki raz na kilka lat potrafią się zaciąć i zacząć cieknąć. Przeciągam palcem pod każdym zaworkiem, szukam rdzawych zacieków na ścianie i ciemnych plamek na podłodze pod grzejnikiem.
- Naczynie przeponowe. To ono przejmuje nadmiar wody, gdy instalacja się nagrzewa. Kiedy traci ciśnienie wstępne, woda nie ma się gdzie podziać, ciśnienie skacze, zawór bezpieczeństwa ją wypuszcza, a po ostygnięciu manometr pokazuje mniej niż wcześniej.
Jakie ciśnienie na manometrze jest w porządku?
Odczyt robię rano, na zimnym kotle, po nocy bez grzania. Wtedy prawidłowy zakres to 1,0–1,5 bara, a najlepiej 1,2–1,4 bara. Poniżej 1,0 bara w układzie brakuje wody i pompa obiegowa może zacząć zasysać powietrze.
Po nagrzaniu wody do 60–70 st. C strzałka zwykle idzie w górę o 0,3–0,6 bara. To normalne i nie ma powodu, żeby wtedy spuszczać wodę.
Po czym poznać, że winne jest naczynie przeponowe?
Patrzę na manometr dwa razy: na zimnym kotle i po godzinie pracy. Jeśli różnica jest dużo większa niż 0,6 bara, a przy grzaniu strzałka zbliża się do 2,5 bara, naczynie najpewniej nie pracuje. W typowych domowych instalacjach zawór bezpieczeństwa otwiera się przy 3 barach, więc przy takich skokach regularnie spuszcza wodę.
Ciśnienie wstępne w naczyniu powinno być o 0,3 bara niższe od ciśnienia w pracującej instalacji, na przykład 1,2 bara przy 1,5 bara w instalacji. Mierzy się je na naczyniu odłączonym i opróżnionym z wody. W kotle gazowym naczynie siedzi w obudowie, więc to zadanie dla serwisanta przy przeglądzie, a nie na sobotnie popołudnie.
Jak dolewam wody, żeby nie przesadzić?
W wiszących kotłach gazowych zawór napełniający jest zwykle od spodu, między króćcami. Otwieram go powoli, patrzę na manometr i zamykam przy 1,2–1,4 bara. Potem sprawdzam, czy zawór na pewno nie przepuszcza. Na zdjęciu niżej widać, gdzie zwykle znajduje się zawór napełniający pod kotłem.

Zapisuję datę i odczyt na kartce przyklejonej do kotła. Po dwóch tygodniach widać, czy spadek był jednorazowy, na przykład po odpowietrzaniu grzejników, czy woda ucieka stale.
Czego nie robić, gdy ciśnienie spada?
- Nie dolewaj wody co tydzień bez szukania przyczyny. Każda porcja świeżej wody wprowadza tlen, który przyspiesza korozję grzejników.
- Nie nabijaj na zapas do 2 barów na zimno. Po nagrzaniu zbliżysz się do progu zaworu bezpieczeństwa i woda i tak wyleci.
- Nie zatykaj wylotu kapiącego zaworu bezpieczeństwa. Kapanie to objaw, a zawór jest zabezpieczeniem kotła.
- Nie lekceważ jednorazowego spadku po odpowietrzaniu. Każde wypuszczenie powietrza z grzejników obniża ciśnienie, więc po odpowietrzaniu zawsze zerkam na manometr.
Jeśli po tych trzech sprawdzeniach nie widzisz żadnego wycieku, a ciśnienie nadal spada, zostaje szukanie nieszczelności w rurach albo w samym wymienniku kotła. To już robota dla hydraulika lub serwisu z kamerą termowizyjną i manometrem kontrolnym.