Synoptycy straszą pierwszym śniegiem, a ja co roku o tej porze robię jedną rundę po domu i ogrodzie. Kran na ścianie to dla mnie zadanie na kwadrans: odłączam wąż, zakręcam zawór w domu i spuszczam wodę, na koniec zakładam osłonę. Dzięki temu wiosną nie szukam przecieku w ścianie.
Jakie 3 rzeczy robię z kranem ogrodowym przed mrozem?
- Odłączam wąż i wszystkie końcówki. Wąż, pistolet i szybkozłączka zatrzymują wodę. Wąż opróżniam, zwijam i zanoszę do garażu albo piwnicy.
- Zakręcam zawór odcinający w domu i spuszczam wodę. Szukam zaworu na rurze, która idzie do kranu zewnętrznego, zwykle w piwnicy, kotłowni albo pod zlewem w pomieszczeniu gospodarczym. Zakręcam go, a potem odkręcam kran na zewnątrz i czekam, aż woda przestanie kapać. Jeśli przy zaworze w domu jest mały korek spustowy, odkręcam go nad wiadrem, żeby woda zeszła też z odcinka w ścianie.
- Zostawiam kran uchylony i zakładam osłonę. Na pusty kran nakładam gotową osłonę termiczną albo owijam go otuliną i taśmą. Sprawdzam, czy wiatr jej nie zerwie.
Cała robota zajmuje kilkanaście minut. Najlepiej zrobić ją w chłodny, ale jeszcze nie mroźny dzień.
Dlaczego jedna mroźna noc wystarczy, żeby kran pękł?
Woda, zamarzając, zwiększa objętość. Lód ma gęstość około 0,92 w porównaniu z wodą w 4°C, więc zajmuje więcej miejsca niż ta sama ilość płynu. W zamkniętym korpusie kranu albo w rurce nie ma dokąd uciec, więc lód rozpycha metal od środka.
Najgorsze jest to, że pęknięcia często nie widać zimą. Wychodzi na jaw dopiero wiosną, przy pierwszym podlewaniu, kiedy woda leje się do ściany zamiast do węża.
Kiedy najpóźniej zakręcić wodę w ogrodzie?
Poradniki zalecają zrobić to wtedy, gdy temperatura zaczyna regularnie spadać poniżej 5°C, zanim przyjdą pierwsze przymrozki. Ja nie czekam na konkretną datę, tylko patrzę na prognozę. U nas w Kielcach i okolicach noce pod koniec października bywają już chłodne, więc wolę mieć to z głowy wcześniej.
Przy okazji zaglądam do studzienki zaworowej, jeśli jest w ogrodzie. Nie powinna w niej stać woda. Licznik i filtry w studzience też trzeba osłonić przed mrozem i szczelnie ją zamknąć.
Czy kran mrozoodporny rozwiązuje sprawę?
W dużej mierze tak. Kran mrozoodporny ma zawór cofnięty w głąb ściany, w cieplejszej strefie, a na zewnątrz zostaje pusta rurka. Jest droższy od zwykłego kranu, ale przy nowym domu albo remoncie elewacji to dobry moment na wymianę.
Nawet przy takim kranie odłączam wąż na zimę. Podłączony wąż trzyma wodę w rurce i zamarza razem z nią.
Czego nie robić z kranem przed zimą?
- Nie owijam kranu, w którym jest woda. Osłona tylko opóźnia zamarzanie, nie zatrzyma go przy silnym mrozie.
- Nie zostawiam węża podpiętego do kranu. Woda w wężu zamarza i dociska lód w kranie oraz w rurze.
- Nie zakręcam kranu na zewnątrz po spuszczeniu wody. Uchylony kran pozwala resztkom wody spłynąć.
- Nie zapominam o systemie nawadniania. Rury, linie kroplujące i zraszacze też trzeba opróżnić. Jeśli mam sprężarkę, przedmuchuję je powietrzem.
- Nie zostawiam pompki w oczku wodnym. Wyjmuję ją razem z filtrem, czyszczę i chowam w miejsce bez mrozu.
Wiosną robię to samo w odwrotnej kolejności: zdejmuję osłonę, zakręcam kran na zewnątrz i korek spustowy, a dopiero potem powoli odkręcam zawór w domu. Przez pierwsze minuty patrzę na ścianę pod kranem. Sucha ściana to znak, że zima przeszła bez szkód.